Spójna Firma

Strona główna/Blog

Czy na LinkedIn pisać z profilu firmy, czy z profilu handlowca

LinkedIn 7 minut czytania Przemysław Małkowski

W skrócie

Wyszukiwarki AI cytują przy pytaniach zawodowych częściej profile ludzi niż strony firmowe, z czego wynika, że publikować powinni handlowcy, a nie konto firmy. Na efekt trzeba dać sobie kwartał, bo mediana czasu do pierwszego cytowania nowej strony wynosi 6,81 dnia, a 90 procent stron potrzebuje na to nawet 37 dni.

Czy na LinkedIn pisać z profilu firmy, czy z profilu handlowca

Kogo cytują wyszukiwarki AI, gdy pytanie jest zawodowe

Semrush przejrzał 325 tysięcy zapytań zadanych w ChatGPT Search, Google AI Mode i Perplexity w styczniu i lutym 2026, a w odpowiedziach znalazł 89 tysięcy różnych adresów z LinkedIna (źródło: PPC Land). Z tej próby wyszło, że LinkedIn jest drugą najczęściej cytowaną domeną, zaraz za Redditem, i pojawia się średnio w 11 procentach odpowiedzi. Przy samych pytaniach zawodowych wychodzi jeszcze wyżej, bo Profound postawił go na pierwszym miejscu (źródło: Profound). Ta analiza objęła 1,4 miliona cytowań w sześciu modelach między 15 listopada 2025 a 15 lutego 2026.

Ciekawsze od samej domeny jest to, kto w jej środku te cytowania zbiera. Poradnik LinkedIn Marketing Solutions z 11 sierpnia 2026 powołuje się na analizę Meltwatera, według której 75 procent cytowań z LinkedIna pochodzi z profili pojedynczych osób, a nie ze stron firmowych (źródło: LinkedIn). Liczba obserwujących waży w tym, jak podaje ten sam poradnik, dużo mniej niż wiedza widoczna w treści. Podział nie jest przy tym równy między silnikami, bo w ChatGPT Search i Google AI Mode w około 59 procentach przypadków cytowana jest osoba, a w Perplexity w podobnej proporcji strona firmowa (źródło: PPC Land).

Ma to znaczenie dla Waszej sprzedaży z prostego powodu: według danych 6sense, które przytacza LinkedIn, 94 procent kupujących w B2B używa dziś AI na etapie szukania dostawcy (źródło: LinkedIn). Klient, który kiedyś wpisał w Google „dostawca konstrukcji stalowych Pomorze” i przeklikał trzy strony wyników, teraz pyta o to model i dostaje kilka nazw z uzasadnieniem.

Czy profil firmowy jest do wyrzucenia?

Nie jest, tylko robi co innego, niż większość firm zakłada. Strona firmowa odpowiada na pytanie, kim jesteście i gdzie siedzicie, i to jej wystarczy, bo w Perplexity nadal wygrywa. Na pytanie klienta o to, jak dobrać przekrój i co się dzieje przy serwisie po roku, odpowiada człowiek z nazwiskiem i stanowiskiem, i to jego treść model wciąga do odpowiedzi.

W bezpłatnym przeglądzie oglądam stronę, profil firmowy i jeden materiał handlowy, i profil firmowy jest zwykle miejscem, w którym od pół roku nie wydarzyło się nic poza życzeniami świątecznymi. Nie robię z tego zarzutu, bo problemem nie jest lenistwo, tylko to, że konto firmy nie ma o czym mówić, a Wasi handlowcy rozmawiają z klientami codziennie i materiału im nie brakuje.

Jedno zastrzeżenie do liczb wyżej, żeby było uczciwie: poradnik, z którego pochodzi część z nich, wydał LinkedIn, czyli firma zainteresowana tym, żebyście publikowali właśnie u niej. Dane Profounda i Semrusha pochodzą z zewnątrz i idą w tę samą stronę, więc kierunek jest wiarygodny, ale konkretnego procentu nie traktowałbym jak wyniku pomiaru u Was.

Artykuł czy post, co dostaje więcej cytowań?

Według poradnika LinkedIna artykuły odpowiadają za około 60 procent cytowań treści z tego serwisu, a posty za około 40 procent (źródło: LinkedIn). Semrush podaje to szerzej, bo u niego artykuły biorą od 50 do 66 procent cytowań, zależnie od silnika, a krótkie posty od 15 do 28 procent (źródło: PPC Land). Dla firmy, w której nikt nie ma czasu na pisanie, wniosek jest praktyczny: jeden dłuższy tekst raz w miesiącu robi więcej niż cztery zdania wrzucone codziennie.

Sam profil, rozumiany jako wizytówka z opisem, traci na znaczeniu szybciej, niż się wydaje. Profound pokazał, że udział profili w cytowaniach LinkedIna w ChatGPT spadł z 33,9 procent w listopadzie 2025 do 14,5 procent w lutym 2026 (źródło: Profound). W tym samym czasie udział postów urósł z 20,9 do 26 procent, a artykułów z 6 do 8,9 procent. Z tego wynika, że uzupełnienie opisu w profilu handlowca jest robotą na godzinę, po której nadal nic się nie dzieje, bo model szuka treści, a nie deklaracji.

Zasięg i cytowania to zresztą dwie różne rzeczy, co widać na przykładzie z badania Semrusha: artykuł Johna Shehaty zebrał 31 polubień i 12 komentarzy, a jednocześnie 45 cytowań w ChatGPT (źródło: PPC Land). Regularność liczy się w tym bardziej niż popularność, bo blisko trzy czwarte cytowanych autorów opublikowało w poprzednich czterech tygodniach co najmniej pięć postów.

Cytowanie dostaje treść napisana pod nazwiskiem, a nie profil, który ładnie wygląda.

Profil mówi, kim jesteś, więc model potraktuje go jak metrykę. Artykuł i post odpowiadają na pytanie klienta, więc to je wciągnie do odpowiedzi, gdy ktoś zapyta o Wasz temat.

Po jakim czasie z tego cokolwiek wychodzi?

Tu jest liczba, która ratuje przed rezygnacją po dwóch tygodniach. Profound zmierzył, że mediana czasu od publikacji nowej strony do pierwszego cytowania w ChatGPT albo Claude wynosi 6,81 dnia, a 90 procent stron potrzebuje na to nawet 37 dni (źródło: LinkedIn). Połowa treści łapie się więc w tydzień, a ogon ciągnie się przez ponad miesiąc, co znaczy tyle, że pierwszą sensowną ocenę robi się po kwartale, a nie po czterech postach.

Powód, dla którego w ogóle w to wchodzicie, jest prostszy: klasyczna droga klienta do Was zwęża się niezależnie od tego, co zrobicie. Gartner prognozuje, że do 2028 roku liczba tradycyjnych wyszukiwań spadnie o połowę, a sam LinkedIn przyznaje, że jego ruch z wyszukiwania niebrandowego spadł nawet o 60 procent (źródło: LinkedIn). Jeżeli klient przestaje trafiać na Waszą stronę przez Google, a zaczyna pytać model, to pytanie nie brzmi już, czy publikować, tylko czyim nazwiskiem.

Co zrobić w tym tygodniu

Zacznijcie od jednej osoby, najlepiej tej, która najwięcej rozmawia z klientami, i od jednego tematu, w którym ta osoba naprawdę wie więcej niż konkurencja.

  • Wybierzcie pięć pytań, które klienci zadają handlowcowi przez telefon, i zapiszcie je dokładnie w takich słowach, w jakich padają.
  • Ustawcie rytm: cztery do pięciu postów w cztery tygodnie z profilu handlowca, plus jeden dłuższy artykuł w miesiącu, w którym odpowiadacie na jedno z tych pytań do końca, z liczbami i przykładem z realizacji.
  • Uzupełnijcie profile handlowców tak, żeby stanowisko i zakres pracy dało się przeczytać w pierwszych dwóch zdaniach, bo to jest podstawa, choć samo nic nie załatwi.
  • Profil firmowy zostawcie na ogłoszenia, rekrutację i informacje o firmie, i nie oczekujcie od niego cytowań przy pytaniach technicznych.
  • Zapiszcie datę startu w kalendarzu i wróćcie do oceny po 37 dniach od pierwszej publikacji, a nie wcześniej.

Comiesięczny materiał sprzedażowy i publikacje na profilach robię w ramach wsparcia handlowców, tylko zaczynać od tego nie musicie, bo pięć pytań spisanych na kartce kosztuje jedno spotkanie. Gdy skończycie czytać, otwórzcie ChatGPT i wpiszcie pytanie, które zadaje Wasz klient przed wyborem dostawcy. Jeśli w odpowiedzi nie pojawia się Wasze nazwisko ani Wasza firma, to macie odpowiedź na pytanie z tytułu.

Najczęstsze pytania

Czy handlowiec ma pisać o firmie, czy o swojej pracy?

O swojej pracy, czyli o problemach klientów i o błędach z wdrożeń, które widzi na budowie albo w hali. Firma pojawia się w tym naturalnie, przy okazji przykładu, i tyle wystarczy. Posty w rodzaju „z dumą informujemy” nie odpowiadają na żadne pytanie, więc model nie ma czego z nich wziąć do odpowiedzi.

Ile trzeba mieć obserwujących, żeby AI cytowało profil?

Mniej, niż się wydaje, bo według poradnika LinkedIna liczba obserwujących waży w cytowaniach znacznie mniej niż wiedza widoczna w treści (źródło: [LinkedIn](https://www.linkedin.com/business/marketing/blog/ai-search/how-b2b-marketers-can-dominate-ai-search-on-linkedin-2026)). W badaniu Semrusha cytowany artykuł miał 31 polubień i 12 komentarzy przy 45 cytowaniach w ChatGPT, więc mały profil z konkretną treścią wchodzi do odpowiedzi tak samo jak duży.

Czy artykuł na LinkedIn zastępuje blog na stronie firmy?

Nie zastępuje, bo robią dwie różne rzeczy: LinkedIn daje cytowanie i nazwisko, a strona daje miejsce, do którego klient trafia i z którego pobiera kartę katalogową albo wysyła zapytanie. Najprościej pisać raz i publikować w obu miejscach, z tym że na LinkedIn tekst ma się bronić sam, bez klikania dalej.

Źródła

Autor

Przemysław Małkowski

Zanim zacząłem projektować, osiem lat sprzedawałem. Dziś przygotowuję oferty, katalogi, prezentacje i dokumenty firmowe dla firm technicznych, produkcyjnych, transportowych i budowlanych, które nie mają działu marketingowego. Tak wygląda praca ze mną.

Umów darmową konsultację

Pokażcie mi ofertę, którą obecnie wysyłacie lub firmową prezentację. Przeanalizuję ją za darmo.

Umów się na bezpłatną konsultację