Spójna Firma

Strona główna/Blog

Czy na LinkedIn pisać z profilu firmy, czy z profilu handlowca

LinkedIn 7 minut czytania Przemysław Małkowski

W skrócie

Na LinkedIn ma pisać handlowiec pod nazwiskiem, bo według danych LinkedIna 75 procent cytowań w wyszukiwarkach AI pochodzi z profili osób, nie ze stron firmowych. Konto firmy zostaje do ogłoszeń i podstawowych informacji o firmie, a treść, którą model wciąga do odpowiedzi na pytanie klienta powstaje pod nazwiskiem konkretnego człowieka, który z tym klientem rozmawia na co dzień. Efektu nie oceniajcie po dwóch tygodniach, bo połowa nowych stron dostaje pierwsze cytowanie w ciągu tygodnia, a reszta czeka na nie nawet ponad miesiąc.

Czy na LinkedIn pisać z profilu firmy, czy z profilu handlowca

Kogo cytują wyszukiwarki AI, gdy klient pyta o dostawcę?

Klient, który kiedyś wpisywał w Google „konstrukcje stalowe Pomorze” i przeklikiwał trzy strony wyników, coraz częściej zadaje to samo pytanie modelowi i dostaje kilka nazw z uzasadnieniem. Według danych 6sense, które przytacza LinkedIn w poradniku z 11 sierpnia 2026, 94 procent kupujących w B2B używa dziś generatywnej AI do researchu przed zakupem. Pytanie, skąd model bierze te nazwy, ma więc dla Waszej sprzedaży znaczenie całkiem praktyczne, bo jeśli bierze je z LinkedIna, to ktoś u Was musi tam być z czymś więcej niż tylko logo firmy.

Semrush przejrzał 325 tysięcy zapytań zadanych w ChatGPT Search, Google AI Mode i Perplexity w styczniu i lutym 2026, a w odpowiedziach znalazł 89 tysięcy różnych adresów z LinkedIna, jak opisuje PPC Land. Z tej próby wyszło, że LinkedIn jest drugą najczęściej cytowaną domeną, tuż za Redditem, i pojawia się średnio w 11 procentach odpowiedzi. Przy samych pytaniach zawodowych Profound postawił go na pierwszym miejscu, a ta analiza objęła 1,4 miliona cytowań w sześciu modelach między 15 listopada 2025 a 15 lutego 2026.

Ciekawsze od samej domeny jest to, kto w jej środku te cytowania zbiera. Poradnik LinkedIna powołuje się na analizę Meltwatera, według której 75 procent cytowań z LinkedIna pochodzi z profili pojedynczych osób, a liczba obserwujących waży w tym dużo mniej niż wiedza widoczna w treści. Semrush pokazuje przy tym, że podział zależy od silnika, bo w ChatGPT Search i Google AI Mode w 59 procentach przypadków cytowana jest osoba, a w Perplexity w tej samej proporcji strona firmowa.

Profil firmowy zostaje, tylko do innej roboty

Strona firmowa odpowiada na pytanie, kim jesteście, gdzie działacie i ile osób zatrudniacie, i przy takim pytaniu model chętnie ją cytuje, co widać po wyniku Perplexity. Gdy klient pyta, jak dobrać przekrój do rozpiętości albo co się dzieje z powłoką po dwóch zimach, odpowiedzi szuka w treści napisanej przez człowieka z nazwiskiem i stanowiskiem, bo konto firmy takich zdań nie pisze, a jeśli już pisze, to w formie „z dumą informujemy”, z której nie ma czego wziąć do odpowiedzi.

Najczęstszym konkurentem w mojej pracy jest wariant „robimy to sami”: właściciel składa ofertę w Wordzie, ktoś z biura odświeża prezentację sprzed trzech lat, drukarnia dorzuca projekt katalogu do nakładu. Na LinkedIn ten wariant jest akurat właściwy, bo model chce nazwiska Waszego handlowca, nie mojego, i żaden autor z zewnątrz nie zastąpi człowieka, który wczoraj był u klienta na hali i pamięta o co ten klient pytał przy maszynie.

Jedno zastrzeżenie do liczb, żeby było uczciwie: poradnik, z którego pochodzi 75 procent i podział na artykuły i posty wydał LinkedIn, czyli firma zainteresowana tym, żebyście publikowali właśnie u niej, więc konkretnego procentu nie traktowałbym jak wyniku pomiaru u Was. Dane Profounda i Semrusha pochodzą z zewnątrz i idą w tę samą stronę, dlatego kierunek uważam za wiarygodny, nawet jeśli dokładna liczba w Waszej branży wyjdzie inna.

Artykuł czy post, co dostaje więcej cytowań?

Według poradnika LinkedIna artykuły odpowiadają za około 60 procent cytowań treści z tego serwisu, a posty za około 40 procent, natomiast Semrush podaje to szerzej, bo u niego artykuły biorą od 50 do 66 procent cytowań zależnie od silnika, a krótkie posty od 15 do 28 procent. Dla firmy, w której nikt nie ma czasu na pisanie, wniosek z obu badań jest ten sam: jeden dłuższy tekst raz w miesiącu robi więcej niż cztery zdania wrzucane codziennie, choć całkiem bez postów też się nie obejdzie.

Sam profil, rozumiany jako wizytówka z opisem stanowiska traci na znaczeniu szybciej niż się wydaje. Profound zmierzył, że udział profili w cytowaniach LinkedIna w ChatGPT spadł z 33,9 procent w listopadzie 2025 do 14,5 procent w lutym 2026, a w tym samym czasie udział postów urósł z 20,9 do 26 procent, artykułów zaś z 6 do 8,9 procent. Z tego wynika, że uzupełnienie opisu w profilu handlowca jest robotą na godzinę, po której nadal nic się nie dzieje, bo model szuka treści, w której ktoś odpowiada na pytanie, a nie deklaracji kim ten ktoś jest.

Zasięg i cytowania to zresztą dwie różne rzeczy, co Semrush pokazał na przykładzie artykułu Johna Shehaty, który zebrał 31 polubień i 12 komentarzy, a jednocześnie trafił do odpowiedzi ChatGPT przy 45 zapytaniach. Bardziej niż popularność liczy się w tym regularność, bo blisko trzy czwarte cytowanych autorów opublikowało w poprzednich czterech tygodniach co najmniej pięć postów.

Cytowanie dostaje treść napisana pod nazwiskiem, a nie profil, który ładnie wygląda.

Profil mówi, kim jesteś, więc model traktuje go jak metrykę. Artykuł i post odpowiadają na pytanie klienta, więc to je wciągnie do odpowiedzi, gdy ktoś zapyta o Wasz temat.

Po jakim czasie z tego cokolwiek wychodzi?

Tu jest liczba, która ratuje przed rezygnacją po dwóch tygodniach. Profound zmierzył, że mediana czasu od publikacji nowej strony do pierwszego cytowania w ChatGPT albo Claude wynosi 6,81 dnia, a 90 procent stron potrzebuje na to nawet 37 dni. Połowa treści łapie się więc w tydzień, ogon ciągnie się przez ponad miesiąc, a pierwszą sensowną ocenę robi się po kwartale, bo dopiero wtedy widać, które z pytań klientów model w ogóle podchwycił.

Powód, dla którego w ogóle w to wchodzicie, jest prostszy niż same liczby. Gartner prognozuje, że do 2028 roku liczba tradycyjnych wyszukiwań spadnie o połowę, a sam LinkedIn przyznaje w tym samym poradniku, że jego ruch z wyszukiwania niebrandowego spadł nawet o 60 procent. Jeżeli klient przestaje trafiać na Waszą stronę przez Google i zaczyna pytać model, to decyzja nie dotyczy już tego, czy publikować, tylko czyim nazwiskiem i o czym.

Co zrobić w tym tygodniu

Zacznijcie od jednej osoby, najlepiej tej, która najwięcej rozmawia z klientami, i od jednego tematu, w którym ta osoba naprawdę wie więcej niż konkurencja.

  • Wybierzcie pięć pytań, które klienci zadają handlowcowi przez telefon, i zapiszcie je dokładnie w takich słowach, w jakich padają, bo w takich słowach ktoś zada je też modelowi.
  • Ustawcie rytm: cztery do pięciu postów w cztery tygodnie z profilu handlowca i jeden dłuższy artykuł w miesiącu, w którym odpowiadacie na jedno z tych pytań do końca, z liczbą i przykładem z realizacji.
  • Uzupełnijcie profil handlowca tak, żeby stanowisko i zakres pracy dało się przeczytać w pierwszych dwóch zdaniach, choć samo to niczego jeszcze nie załatwi.
  • Profil firmowy zostawcie na ogłoszenia, rekrutację i informacje o firmie, bez oczekiwania, że dostanie cytowanie przy pytaniu technicznym.
  • Zapiszcie datę startu i wróćcie do oceny po 37 dniach od pierwszej publikacji, a nie wcześniej.

Comiesięczny materiał sprzedażowy i publikacje na profilach robię w ramach wsparcia handlowców, tylko zaczynać od tego nie musicie, bo pięć pytań spisanych na kartce kosztuje jedno spotkanie z handlowcem przy kawie. Gdy skończycie, otwórzcie ChatGPT i wpiszcie pytanie, które zadaje Wasz klient przed wyborem dostawcy i jeśli w odpowiedzi nie pojawia się ani Wasze nazwisko, ani Wasza firma, to macie odpowiedź na pytanie z tytułu.

Najczęstsze pytania

Czy handlowiec ma pisać o firmie, czy o swojej pracy?

O swojej pracy, czyli o problemach klientów i o błędach z wdrożeń, które widzi na budowie albo w hali, bo firma pojawia się w tym sama przy okazji przykładu - i tyle wystarczy. Posty w rodzaju „z dumą informujemy” nie odpowiadają na żadne pytanie, więc model nie ma czego z nich wziąć do odpowiedzi, a klient nie ocenia tego, czego nie zrozumiał.

Ile trzeba mieć obserwujących, żeby AI cytowało profil?

Mniej, niż się wydaje, bo według poradnika LinkedIna liczba obserwujących waży w cytowaniach znacznie mniej niż wiedza widoczna w treści. W badaniu Semrusha cytowany artykuł miał 31 polubień i 12 komentarzy przy 45 cytowaniach w ChatGPT, więc mały profil z konkretną treścią wchodzi do odpowiedzi tak samo jak duży.

Czy artykuł na LinkedIn zastępuje blog na stronie firmy?

Nie zastępuje, bo robią dwie różne rzeczy: LinkedIn daje cytowanie pod nazwiskiem, a strona daje miejsce, do którego klient trafia i z którego pobiera kartę katalogową albo wysyła zapytanie. Najprościej pisać raz i publikować w obu miejscach, z tym że na LinkedIn tekst ma się bronić sam, bez klikania dalej.

Źródła

Autor

Przemysław Małkowski

Zanim zacząłem projektować, osiem lat sprzedawałem. Dziś przygotowuję oferty, katalogi, prezentacje i dokumenty firmowe dla firm technicznych, produkcyjnych, transportowych i budowlanych, które nie mają działu marketingowego. Tak wygląda praca ze mną.

Umów darmową konsultację

Pokażcie mi ofertę, którą obecnie wysyłacie lub firmową prezentację. Przeanalizuję ją za darmo.

Umów się na bezpłatną konsultację